Menu

Sportowe Zapiski Kiepsko Uczesane

Bartoszcze pisze o sporcie.

Wizje

bartoszcze

Gdzieś w toku tego turnieju miałem wizję, że w finale mundialu zlejemy w Spodku Rosjan, jak w 1976 roku hokeiści. Ale Rosjan ograliśmy w Łodzi kilka dni wcześniej i do Katowic już nie przyjechali. 

Gdzieś przed finałem wymyśliłem sobie, że ostatnią akcję finału skończy Mika z drugiej linii. Nawet nie wiem, w którym miejscu był w tej akcji - piłka poszła symbolicznie do Wlazłego, żeby mógł po raz ostatni w karierze przebić się przez brazylijski blok, pokazać że zasłużył na MVP, zakończyć karierę reprezentacyjną przypieczętowaniem tytułu mistrza świata.

Gdzieś w tych ostatnich godzinach zastanawiałem się, czy Drzyzga jest w stanie zapracować na tytuł najlepszego rozgrywającego (niektórzy rozważali go nawet jako MVP). Ale w drugim secie finału przygasł i zastąpił go Zagumny, który pociągnął drużynę do końca, wieńcząc w najlepszy możliwy sposób swą długą karierę.

Gdzieś przed półfinałami pomyślałem sobie, że jeśli zagramy w finale, to pójdę pod Spodek. Ale uświadomiłem sobie, że w tym tłumie niewiele zobaczę, a jeśli swą obecnością zapeszę - to będę wyjątkowo wściekły. 

Ale wizja, że jesteśmy w stanie ten tytuł zdobyć, okazała się słuszna.

© Sportowe Zapiski Kiepsko Uczesane
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci