Menu

Sportowe Zapiski Kiepsko Uczesane

Bartoszcze pisze o sporcie.

Dywagacji czar

bartoszcze

Zonk roku, czyli perypetie regulaminowe Legii Warszawa w Lidze Mistrzów, rozpalają głowy i serca (bardziej serca, przez co głowy cokolwiek się wyłączają). Sprawa jest wbrew pozorom banalnie prosta - Bereszyński nie miał prawa w tym meczu wystąpić, nie było sensu w ogóle wpisywać go do protokołu meczowego, w którym musi się znaleźć 18 zawodników (z potencjalnie 25 graczy potencjalnie dostępnych na tzw. Liście A oraz nieograniczonej liczby młodych graczy dostępnych na tzw. Liście B), a skoro już wystąpił, to przepisy jednoznacznie określają konsekwencje: dodatkowy mecz zawieszenia oraz zweryfikowanie wyniku na 3-0 dla Celticu. 

Dodajmy też od razu, że po weryfikacji wyniku stosuje się normalne zasady rozstrzygania rywalizacji pucharowej. "Sukces" Szkotów bierze się więc stąd, że w dwumeczu wynik jest 4-4 i decyduje ten jedyny gol strzelony przez nich w Warszawie. Gdyby więc Vrdoljak strzelił celnie któregokolwiek z karnych... lub gdyby udało się wykorzystać którąkolwiek z innych sytuacji... Legia wygrałaby ten dwumecz nawet pomimo tak jawnej niekompetencji swoich pracowników. 

Ta sytuacja nasunęła mi pewną myśl. Co by było gdyby - hipotetycznie - Legia wygrała pierwszy mecz nie 4-1, ale 3-0, a następnie w rewanżu przy prowadzeniu też wypuściła na boisku zawieszonego piłkarza? W następstwie weryfikacji wyniku stan dwumeczu wynosi 3-3, bez goli na wyjeździe. Gdyby taki wynik padł na boisku, byłaby dogrywka (i ewentualne karne). A jeśli dogrywki nie zarządzono po drugiej połowie - to drużyny powinny się ponownie spotkać na dogrywkę?

Nie znalazłem odpowiedzi w regulaminach, ale zbyt głęboko nie szukałem.

© Sportowe Zapiski Kiepsko Uczesane
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci