Menu

Sportowe Zapiski Kiepsko Uczesane

Bartoszcze pisze o sporcie.

Zignorowane skoki

bartoszcze

Dziś na mistrzostwach świata interesująco zapowiadająca się konkurencja na skoczni. Skakać będą drużyny mieszane, złożone z dwóch pań i dwóch panów, niewątpliwie z odpowiednio dobranymi belkami startowymi, więc i panie, i panowie, będą mogli latać daleko (na ile daleko można polatać na skoczni K-95). 

Zapowiada się interesująco, ponieważ po pierwsze zawody drużynowe ze swojej natury są bardziej nieprzewidywalne niż indywidualne (jeden błąd na drużynę prawie że jest wliczony), a po drugie mamy do czynienia z wyjątkowo mało zrównoważonymi drużynami. Z jednej strony mamy bowiem do czynienia z takimi drużynami jak amerykańska, gdzie duet żeński Hendrickson-Jerome powinien rządzić w swoich seriach, natomiast dla mężczyzn będzie to niemal jedyna okazja, żeby skakać w zawodach (Frenette w ogóle się nie zakwalifikował do konkursu indywidualnego, Johnson odpadł w pierwszej serii), czy czeska, gdzie względnie mocny zespół męski (choć na razie bez rewelacji) będzie z trudem ratować sytuację po skokach koleżanek (w konkursie indywidualnym w dołach tabeli). Z drugiej strony staną takie drużyny jak austriacka czy niemiecka, gdzie mocarne męskie duety będą uzupełnione przez dość solidne zespoły kobiece. Japonia wreszcie ma oczywistą liderkę w osobie Sary Takanashi, w miarę solidnych kolegów (Takeuchi i Ito) i takie sobie koleżanki (indywidualnie najlepsza była... Ito). 

Symulacja oparta na wynikach konkursów indywidualnych (nieco naciągnięta, bo nie wszyscy oddawali po dwa skoki, a Frenette w konkursie przecież żadnego) wskazuje, że wygrać powinna Austria przed Japonią i Niemcami, ale różnica w pierwszej trójce to niespełna dwadzieścia punktów. Czyli dwa i pół punktu na skok, sam wiatr może większą różnicę zrobić. Norwegii do strefy medalowej zabrakło też dwudziestu... I dodajmy, że nie wiadomo (nie sprawdzałem) kogo poszczególne reprezentacje faktycznie wystawią (choć na miejscu Schlierenzauera chyba pokusiłbym się o próbę wyrównania rekordu Schmitta i zdobycie czterech medali na jednych mistrzostwach). 

W polskiej telewizji tego nie obejrzycie, nawet się nie dowiecie, że taka konkurencja jest, bo reprezentacja Polski nie startuje (na szczęście jest Eurosport). Swoją drogą to porażające, że po dwunastu latach małyszomanii nie mamy żadnych reprezentantek, podczas gdy na mistrzostwach świata startuje Rumunka, a Holenderka kwalifikuje się do drugiej serii..

Komentarze (5)

Dodaj komentarz

© Sportowe Zapiski Kiepsko Uczesane
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci